Wprawki filozoficzne

Od lat zastanawiam się jak filozofowałby niewidomy. Wszyscy filozofowie, których czytałem i o których dane mi było czytać odwołują się do powszechnego, wspólnego większości ludzi sposobu doświadczania świata. Kłócą się o to czy nasze postrzeganie świata jest bardziej wynikiem tego jaki on jest, czy też raczej tego, jakim aparatem poznawczym dysponujemy. Idąc na skróty powiem, że moim zdaniem platoński opis natury poznania rzeczywistości dość dobrze nadaje się do analizy tego, czego podczas interakcji z otaczającym mnie światem doświadczam.

Dlaczego to ważne?

Platon opisuje ludzi siedzących w jaskini i obserwujących cienie na ścianie. Opisuje zatem stan szczątkowego dostępu do informacji. Przecież to jest o nas. Dostajemy jakieś kawałki wiedzy o rzeczywistości, składamy je i domyślamy resztę. Jeśli tak, to trzeba zbadać jak ją domyślamy a następnie stworzyć narzędzia, które nie tyle będą wiernie zastępować informacje dostępne widzącym lub jakoś pchać przez nasz wąski kanał informacyjny to, co jest dostępne widzącym, ile raczej będą stymulować nasze umysły tak, byśmy domyślili obraz świata zgodny z tym, który jest powszechnie postrzegany. Zagadnienie jest o tyle niebanalne, że obecne prace nad sztuczną inteligencją stawiają przed nami możliwość powstania swego rodzaju „protezy wzroku” lub, alternatywnie, możliwość powstania nowej bariery w dostępie do rzeczywistości.

 

Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Prace nad rzeczywistością wirtualną i jej zastosowaniami trwają, ale wszystko skupia się na wirtualizacji doznań wzrokowych.

Może spróbować substytucji?

Skoro nie widzisz, to może wystarczy stworzyć doskonały obraz akustyczny? Do pewnego stopnia jest to dobry pomysł, ale przecież nasze doznania nie dadzą się sprowadzić do tego, co słychać. Nie chodzi zresztą o same doznania, ale o informacje, emocje powstające w wyniku doświadczania różnych aspektów rzeczywistości.

Ze ślepym o kolorach

Wiele razy spotykałem się z próbami przybliżenia nam jakości wizualnych. Ludziom często tak bardzo szkoda niewidomych, ponieważ nie widzą, że trawa jest zielona. Pamiętam jedną z pierwszych dziewcząt, które mnie zainteresowały, gdy byłem jeszcze chłopcem. Największym problemem było dla niej to, że przecież nie wiem jak wygląda, że więc nie mogę z prawdziwym przekonaniem i w zgodzie ze sobą powiedzieć, że mi się podoba.

 

Minęły lata. Pojawiły się techniki dające możliwość narysowania obrazka w sposób wypukły, z użyciem różnych faktur dla różnych jakości barwnych. Zdjęcie, nawet jeśli jest to najprostszy obiekt, jest dla mnie jedynie niezrozumiałą plątaniną linii i kropek. Czego bym nie robił dotyk nie składa się w głowie w obraz. Co innego konstrukcje przestrzenne. Tutaj jest lepiej, choć konieczność oglądania obiektu kawałek po kawałku, a nie, jak to ma miejsce u patrzącego, ujmowania go jako całości, też zapewne zaburza obraz. Czy zatem mówić ślepemu o kolorach? Myślę, że warto. Trzeba tylko środki i cel zdefiniować nieco inaczej. Jeśli widząc coś zachwycisz się tym, to spróbuj raczej przekazać mi swój zachwyt, niż formalnie poprawnie opisane elementy rzeczywistości, które ten zachwyt wywołały. Proza Brunona Schulza jest bardzo malarska. Nie widziałem nigdy niczego, ale Schulz umiał słowem namalować obrazy w taki sposób, że bardzo silnie poruszył moje emocje i wyobraźnię.

Światy równoległe

Zacznijmy od oczywistości. Niewidomy wnioskuje o zjawiskach, podejmuje decyzje w oparciu o zupełnie inne algorytmy niż osoba widząca. Jakie? To należałoby zbadać. Na początek powiedzmy, że nie widząc żyję z widzącymi w jakimś świecie współdzielonym. Przykład?

Oglądamy film. Mówiąc ściślej ja słucham. Dla ułatwienia weźmy na warsztat coś oczywistego – scena walki lub seksu. W obu wypadkach odgłosy towarzyszące temu co widać wskazują na rodzaj akcji. Zachowania dadzą się skojarzyć z dźwiękiem. Lecz o ile można określić rodzaj aktywności, o tyle już szczegóły – on ją dusi, ona podrzyna mu gardło, kochają się w takiej lub innej pozycji – są poza moim zasięgiem poznawczym.

Co z tym robić? Czy audiodeskrypcja ma być opisem czy tłumaczeniem rzeczywistości? Czy aplikacje ze sztuczną inteligencją mają w przyszłości opisywać otaczający nas  świat, czy też może podpowiadać decyzje zgodnie z wyznaczonym przez nas z góry zadaniem?

Czego byśmy od tych wszystkich urządzeń czy programów wspomagających nie oczekiwali, uzyskanie zadowalających wyników jest niemożliwe jeśli nie podejmie się badań teoriopoznawczych nad doświadczeniem niewidzenia. Wiemy, że stan, który chcemy zbadać nie jest prostym zaprzeczeniem korzystania ze wzroku, ale to zbyt mało nawet na sensowny punkt wyjścia.

Twórcy czytników ekranu zadają nam pytania o to, czy chcemy wiedzieć jaki jest układ treści na stronie internetowej, jakie role pełnią w tym układzie poszczególne jego elementy. A może zamiast tego należałoby zbadać interakcję osoby widzącej ze środowiskiem graficznym i zapytać jakie bodźce powinien dostać niewidomy po to, by wygenerować u niego w analogicznych okolicznościach podobną reakcję? Nie znam odpowiedzi na te wszystkie pytania. Lista przedstawiona powyżej z pewnością nie jest kompletna, ale jeśli ktoś je postawi, to może znajdzie się ktoś dostatecznie kompetentny, by spróbować poszukiwania odpowiedzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s