Dzień wolności czyli o darze niepełnosprawności

Dzisiejsze bardzo dla mnie ważne święto jest okazją do napisania poniższych refleksji, ale wpis ten jest w zamierzeniu całkowicie apolityczny. Wolność, to sprawa zbyt ważna, by mieszać do niej te wszystkie brudy, których tyle wokół nas.

 

Dwa z ostatnio napisanych przeze mnie tekstów wzbudziły spore zainteresowanie. Oba są o tym, że dźwigamy krzyż niepełnosprawności, że możemy albo rozpoznać stosunkowo bezpieczną niszę, w której da się jakoś przewegetować, albo podnieść głowę i zawalczyć o siebie, zagospodarować otwierającą się dla nas przestrzeń. Zwrócił mi tu jeden i drugi uwagę, że pouczam, że to nie tak, że pogarda dla takich, co nie chcą robić tak, jak sobie to wymyśliłem. Nikt nie jest bez wad, więc być może i jakaś pycha gdzieś ze mnie wylazła. Jeśli ktoś poczuł się dotknięty tym, co napisałem, to przepraszam.

 

Dziś mam wam do zaproponowania niepełnosprawność jako dar. Ściślej mówiąc, jako okazję do robienia czegoś dobrego. Możemy wybrać pomiędzy zwalczaniem społecznych oczekiwań z jednej strony, przekonywać naszych pacjentów, że jesteśmy dobrymi masażystami nie dlatego, że z powodu ślepoty mamy nadzwyczajne ręce, lecz dlatego, że przykładaliśmy się w szkole do nauki lub pójść za ciosem i wpasować się w te oczekiwania dla dobra naszych bliźnich, świadomie ofiarować kawałeczek własnej dumy i zgodzić się na narzucaną nam rolę. Z własnego doświadczenia wiem, że to sporo kosztuje, że w takiej sytuacji bardzo łatwo stracić kontrolę i stać się biednym niewidomym, że coś, co początkowo było naszym świadomym wyborem może łatwo nas pociągnąć jak nurt rwącej rzeki, że więc łatwo nad tym stracić kontrolę. Niemniej jednak warto. Trzeba tylko przypominać sobie co jest dla nas ważne. Znaczy uważać.

Niepełnosprawność, to także okazja do postrzegania świata w szczególny sposób. Napisałem kiedyś o tym krótki tekst. Dotykanie drugiego człowieka, wchodzenie w tak bardzo bliski kontakt z otaczającymi go przedmiotami, że przekracza się granicę intymności, to moment bardzo trudny, ale dla nas łatwiejszy być może niż dla widzących, bo ślepota to dotykanie, tę bliskość usprawiedliwia, czyni ją bezpieczną.

Tu jest kolejny obszar wolności do zagospodarowania. Można się wstydzić swojej nieporadności lub złożyć z niej dar drugiemu człowiekowi i szukać na stoliku obok łóżka słomki i kubka z wodą, szukać uważając by czegoś nie przewrócić, nie zakłócić kruchego porządku świata, a potem delikatnie szukać ust bardzo słabego człowieka, który nie ma sił, by się samodzielnie napić. Przeżyłem to pracując w hospicjum. To trudna wolność, gdy ofiarowujesz drugiemu człowiekowi swoją bezsilność, nieporadność, wstyd, gdy przychodzą chwile, w których można już tylko być.

 

Jedna myśl w temacie “Dzień wolności czyli o darze niepełnosprawności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s